Wycieczki w projekcie „Szlakiem wyjątkowych kobiet Dolnego Śląska” – 2025 r.
Trasa 1
Opis wycieczki – śladami Edyty Stein i Clary Immerwahr-Faber
W ramach realizowanego projektu „Wyjątkowe kobiety Dolnego Śląska” w dniu 3 lipca 2025 r. podążaliśmy wrocławskimi śladami dwóch niezwykłych kobiet: Edyty Stein wybitnej filozofki, myślicielki, karmelitanki, świętej Kościoła katolickiego i patronki Europy oraz Clary Immerwahr – Faber pierwszej kobiety z doktoratem z chemii na Uniwersytecie Wrocławskim. Odwiedziliśmy stary cmentarz żydowski założony w roku 1856 na którym ostatni pochówek miał miejsce w 1942 roku. Na cmentarzu spoczywają rodzice naszych bohaterek Edyty Stein i Klary Immerwahr Faber. Ojciec Edyty Stein – Zygfryd zmarł nagle w wyniku udaru słonecznego w roku 1893, kiedy miała ona zaledwie 2 lata. Matka Edyty – Augusta Stein z domu Courant zmarła w roku 1936. Matka Klary Immerwahr z domu Krohn zmarła w roku 1890 mając zaledwie 43 lata, ojciec zaś – Philipp Immerwahr zmarł w 1900 roku.
Kolejnym punktem na naszej trasie był „Dom Edyty Stein” przy ul. Nowowiejskiej 38 gdzie dziś mieści się Centrum Dialogu i Spotkań jej imienia. Obejrzeliśmy impresję filmową na podstawie wspomnień Edyty z letnich wyjazdów do Zieleńca i Dusznik (od roku 1912) pt. „Tutaj po raz pierwszy ujrzałam góry”. W sąsiedztwie Domu Edyty Stein znajduje się niewielki park jej imienia. Tutaj, przy kamiennej tablicy poświęconej naszej bohaterce, tradycyjnie zrobiliśmy sobie pamiątkowe grupowe zdjęcie. Po krótkim odpoczynku przeszliśmy w kierunku uniwersytetu w którym studiowały obie bohaterki i których dokonania przyczyniły się do rozsławienia Uniwersytetu Wrocławskiego.
Clara Immerwahr studiowała chemię i jako pierwsza kobieta w historii uzyskała tytuł doktora. W roku 2011 w głównym gmachu umieszczona została tablica pamiątkowa poświęcona Clarze Immerwahr – Faber.
Spacer był okazją do przypomnienia o naukowych osiągnięciach Edyty Stein, wkładzie w rozwój filozofii, trudnych czasach, w jakich przyszło jej żyć i studiować. Zatrzymaliśmy się przy tablicy upamiętniającej Edytę Stein, odsłoniętą w roku 2004 na budynku Katedry Antropologii.
Przeszliśmy obok gmachu głównego Uniwersytetu Wrocławskiego, tak jak wiele, wiele lat wcześniej przechadzały się tędy nasze bohaterki.
Czekała nas jeszcze wizyta w Synagodze pod Białym Bocianem. Niezwykły obiekt wzniesiony według projektu architekta Carla Ferdinanda Langhansa oddano do użytku w roku 1929. Przechodził różne koleje losu. W 1996 roku synagoga została zwrócona Gminie Żydowskiej.
Jest ważnym miejscem dla społeczności żydowskiej Wrocławia. Działające tu Centrum Kultury i Edukacji Żydowskiej we Wrocławiu prowadzi działalność kulturalną i edukacyjną organizując różnorodne imprezy służące upowszechnianiu kultury, historii, przełamywaniu stereotypów,
przeciwdziałaniu antysemityzmowi, rasizmowi i nietolerancji. Mała Edyta Stein wraz ze swoją matką, która była praktykującą żydówką oraz ze starszym rodzeństwem regularnie odwiedzała synagogę. To tutaj prawdopodobnie, tuż przed wyjazdem do zakonu Karmelitanek, po raz ostatni przyszła z matką.
Biografia Edyty Stein
Edyta Stein (ur. 12 października 1891 we Wrocławiu, zm. 9 sierpnia 1942 w Auschwitz) – niemiecka filozofka żydowskiego pochodzenia, karmelitanka bosa, święta Kościoła katolickiego i współpatronka Europy. Pochodziła z żydowskiej rodziny kupieckiej. Już jako młoda dziewczyna odrzuciła praktykowanie religii, określając siebie jako ateistkę. Studiowała filozofię, germanistykę, historię i psychologię we Wrocławiu, a następnie we Fryburgu Bryzgowijskim, gdzie została asystentką Edmunda Husserla, twórcy fenomenologii. W 1916 roku uzyskała doktorat z filozofii z wyróżnieniem. Przełomem w jej życiu było zetknięcie się z chrześcijaństwem, które doprowadziło ją do głębokiego nawrócenia. 1 stycznia 1922 roku została ochrzczona w Kościele katolickim, przyjmując imię Teresa. Od tej pory poświęciła swoje życie pracy naukowej, dydaktycznej oraz pogłębianiu wiary. Przez pewien czas uczyła w katolickich szkołach i prowadziła odczyty, zwłaszcza dla kobiet. W 1933 roku, po dojściu nazistów do władzy i nasileniu prześladowań Żydów, wstąpiła do klasztoru karmelitanek bosych w Kolonii, przyjmując imię zakonne Teresa Benedykta od Krzyża. W 1938 roku, w obawie przed represjami, została przeniesiona do klasztoru w Echt w Holandii. W 1942 roku, w odpowiedzi na protest katolickiego episkopatu Holandii przeciwko deportacjom Żydów, Niemcy aresztowali wszystkich katolików pochodzenia żydowskiego. Edyta Stein wraz ze swoją siostrą Różą została deportowana do Auschwitz, gdzie została zamordowana w komorze gazowej 9 sierpnia 1942 roku. Jej życie i pisma – łączące filozofię fenomenologiczną, mistykę karmelitańską oraz
głęboką refleksję nad ludzkim cierpieniem – stały się źródłem inspiracji dla wielu pokoleń. Edyta Stein została beatyfikowana przez papieża Jana Pawła II w 1987 roku, a kanonizowana w 1998 roku. Rok później ogłoszono ją współpatronką Europy, obok św. Brygidy Szwedzkiej i św. Katarzyny ze Sieny.
Dzieła filozoficzne Edyty Stein
Edyta Stein była wybitną uczennicą Edmunda Husserla, a jej filozofia wyrastała z tradycji fenomenologicznej, którą twórczo rozwijała i wzbogacała o wątki antropologiczne, metafizyczne i teologiczne. Jej twórczość można podzielić na trzy główne okresy: fenomenologiczny, chrześcijański i mistyczny.
1. Okres fenomenologiczny
Na początku swojej pracy naukowej Edyta Stein zajmowała się czystą fenomenologią. Jej doktorat zatytułowany „O zagadnieniu wczucia” (Zum Problem der Einfühlung, 1916) był próbą filozoficznego ujęcia zjawiska empatii. Uważała, że zdolność do wczuwania się w
uczucia i doświadczenia innych ludzi jest podstawą poznania wspólnoty i budowania relacji społecznych. Jej podejście miało również istotne znaczenie dla późniejszego rozwoju psychologii i filozofii dialogu.
2. Okres chrześcijański
Po swoim nawróceniu na katolicyzm Edyta Stein zaczęła łączyć fenomenologię z myślą chrześcijańską i scholastyką. Najważniejszym dziełem tego okresu jest: „Byt skończony a byt wieczny” (Endliches und ewiges Sein, 1936). To monumentalne dzieło jest próbą syntezy fenomenologii Husserla z metafizyką św. Tomasza z Akwinu. Stein bada w nim relację między stworzeniem a Stwórcą, naturę bytu i osoby ludzkiej, wolność, poznanie i łaskę. Przedstawia też głęboką analizę bytu osobowego w świetle filozofii chrześcijańskiej.
3. Okres mistyczny
W ostatnim okresie życia, już jako karmelitanka bosa, Edyta Stein skupiała się na mistyce, teologii krzyża i refleksji nad cierpieniem. Przykładem jest jej dzieło: „Wiedza Krzyża” (Kreuzeswissenschaft, niedokończone, 1942), w którym podejmuje próbę filozoficzno – teologicznej interpretacji duchowej drogi św. Jana od Krzyża. Dzieło to jest świadectwem jej osobistego doświadczenia
cierpienia, które postrzegała jako udział w męce Chrystusa. Inne ważne dzieła: „Potęga i wieczność kobiety” – refleksja nad powołaniem kobiety w Kościele i świecie; „Osoba ludzka. Studium z zakresu filozofii i psychologii” – pogłębione rozważania nad strukturą osoby ludzkiej i jej powołaniem; „Zadania kobiety” – odczyty o roli kobiety w społeczeństwie i Kościele,bardzo nowatorskie jak na ówczesne czasy.
Trasa 2
Opis wycieczki – śladami Wandy Rutkiewicz
W czwartek 10/07/25 odbyła się kolejna wycieczka w ramach projektu „Wyjątkowe kobiety Dolnego Śląska”. Bohaterką tej wyprawy była Wanda Rutkiewicz – światowej sławy alpinistka. W grupie 15-tu wędrowców na 14-to kilometrowej m trasie w Rudawach Janowickich podziwialiśmy formacje skalne, które są naturalnymi ściankami wspinaczkowymi. Szlaki przywiodły nas na: Skalną Bramę, Piec, Sokoliki. To tam Wanda Rutkiewicz jako osiemnastolatka zafascynowała się wspinaczką. Doznania z nią związane osłabiły wszystkie inne fascynacje. Cytat z książki „Karawana do marzeń”: Odnalazłam coś dla siebie i wiedziałam, że przy tym pozostanę. Alpinizm stał się jej częścią życia. 16/X/1978 r jako trzecia kobieta na świecie a pierwsza Europejka stanęła na szczycie Mount Everest 8850 m n.p.m w Himalajach. 23/IX/1986 r. jako pierwsza kobieta na świecie postawiła stopę na szczycie K2 8611 m n.p.m. Łącznie zdobyła osiem ośmiotysięczników. 13/V/1992 zginęła podczas ataku szczytowego na Kanczendzongę 8586 m n.p.m.
Strudzeni marszem i pełni różnorodnych wrażeń z lubością zawitaliśmy do schroniska Szwajcarka. Posileni w scenerii zdjęć wspinaczy w Skałkach i zdjęcia Wandy Rutkiewicz rozmowa toczyła się wokół niezwykłych wyczynów naszej himalaistki. Wycieczka dodatkowo przeplatana była jak zawsze bardzo ciekawymi, turystycznymi opowieściami o regionie naszej Bogdy przewodniczki. Pociągiem ze stacji PKP w Trzcińsku wróciliśmy do Wałbrzycha.
Biografia Wandy Rutkiewicz
Wanda Halina Rutkiewicz z domu Błaszkiewicz urodziła się 4 lutego 1943 roku w Płungianach, zaginęła 13 maja 1992 roku na stokach Kanczendzongi w Himalajach. Polska alpinistka i himalaistka z zawodu elektronik jedna z najwybitniejszych światowych himalaistek. Jako trzecia kobieta na świecie pierwsza europejka i pierwsza osoba z Polski zdobyła szczyt Mount Everestu najwyższy szczyt ziemi. 23 czerwca 1986 roku jako pierwsza kobieta na świecie i pierwsza osoba z Polski zdobyła szczyt K2 drugi pod względem wysokości szczyt ziemi.
Po II wojnie światowej jako repatriantka przyjechała do Łańcuta, gdzie mieszkali jej dziadkowie ze strony ojca a potem do Wrocławia. Maturę zdała w II Liceum Ogólnokształcącym we Wrocławiu. Studiowała na wydziale łączności Politechniki Wrocławskiej który ukończyła w 1965 roku i uzyskała dyplom magistra inżyniera elektronika. Trenowała lekkoatletykę w klubie parasol Wrocław w latach 1961-65 była zawodniczką w siatkówce grała w klubie AZS Wrocław a później do 65 roku w gwardii Wrocław była kapitanem juniorskiej reprezentacji Polski. Pierwsze kontakty ze wspinaniem miała w Rudawach Janowickich na skałkach koło Janowic Wielkich w pobliżu Jeleniej Góry, w 1962 roku ukończyła kurs taternicki na hali Gąsienicowej w Tatrach. W Tatrach wspinała się na wielu klasycznych i bardzo trudnych drogach między innymi północną ścianą Małego Kieżmarskiego Szczytu oraz wariantem „R” na Mnichu. Poprowadziła kilka nowych dróg między innymi na Koprowym Wierchu, była także członkinią i uczestniczką wypraw jaskiniowych Wrocławskiej sekcji grotołazów. Po Tatrach były Alpy od 1964 roku między innymi: Pamir, Hindukusz i Himalaje. Należała do klubu wysokogórskiego we Wrocławiu a po 1973 roku do klubu wysokogórskiego w Warszawie. Osiągnięcia Wandy Rutkiewicz stawiają w gronie najlepszych himalaistek w historii o swoich wyprawach i płynących stąd przemyśleniach często pisała w czasopismach o tematyce alpinistycznej. Była zdecydowaną rzeczniczką i zdeterminowaną realizatorką wspinaczkowej samodzielności kobiet była też autorką i współautorką kilku książek. Zaginęła w maju 1992 roku podczas ataku szczytowego na Kanczendzongę ciała jej nie odnaleziono. Wanda Rutkiewicz została wpisana do księgi rekordów Guinnessa jako pierwsza kobieta która zdobyła szczyt K2.
Wycieczka do Włoch – 2025 rok
relacja autorstwa słuchaczki Mirki

Pod koniec września nadszedł nareszcie ten piękny czas kiedy wyruszyliśmy na wyczekaną wycieczkę. Tym razem kierunek południowe Włochy, a dokładnie prowincja Apuglia. (Puglia jak mówią miejscowi), której nazwa oznacza kraina bez deszczu, bowiem deszcze tutaj padają bardzo, bardzo rzadko. Z powodu trudnego klimatu, jałowej, pełnej wapiennych kamieni ziemi i skąpego nawodnienia jest to trudny rolniczo region. Rosną tam głównie oliwki i winorośl. Włoska Apulia (Puglia) to kraina morza, wzgórz, niekończących się równin, domków trulli i makaronu orecchiette. Przyciąga swoim niesamowitym wybrzeżem usianym pięknymi plażami, czarującymi miasteczkami zanurzonymi
w gajach oliwnych i malowniczymi wioskami, w których stare tradycje wciąż sąjak żywe. Apulia zajmuje obcas włoskiego buta. Obejmuje swym ramieniem m.in. wspaniałą linię brzegową o długości aż 800 km, półwysep Gargano i rozległą równinę rozciągającą się do obszaru niezwykłej doliny Valle d’Itria. I te cudne miejsca mieliśmy zwiedzać z pomocą pani Ewy, naszej przewodniczki i opiekunki. Pani Ewa okazała się być nie tylko znakomitą przewodniczką, ale mentorką i nawet przyjaciółką. Czerpaliśmy całymi garściami z jej wiedzy, porad i przestróg.
Wyprawa nasza obejmowała swoim zasięgiem „obcas włoskiego buta” z przepięknymi miastami i miasteczkami, które w większości zbudowano z wapienia, który ma piękny jasny kolor i jest na tyle plastyczny, że wykorzystywany jest na budulec od wieków. Zachwycająco wyglądają jasne budowle na tle błękitnego nieba, a cień zapewniają wąskie uliczki z malowniczymi zakamarkami.
Pierwszą miejscowością, do której udaliśmy się było Otranto miasteczko leżące na styku dwóch mórz: Adriatyckiego i Jońskiego. Przywitał nas błękit nieba i cudowna błękitno – turkusowa barwa wody. W Otranto zwiedziliśmy majestatyczną katedrę, która byłaby zabytkiem, jakich we Włoszech wiele, gdyby nie tragiczne wydarzenia z 1480 r. To wówczas straszliwej rzezi na mieszkańcach Otranto dokonali Turcy, którzy wkroczyli do miasta. Część mieszkańców próbowała schronić się w solidnych murach świątyni. Jednak i tam Turkom udało się w końcu dostać. Zaczęli oni mordować dzieci i starców. Kobiety najpierw gwałcono, a później trafiły do niewoli. Natomiast 813 mieszkańców Otranto zostało zabitych na pobliskim wzgórzu Minerwy, ponieważ odmówili oni przejścia na islam, po tym jak wojsko tureckie zdobyło
miasto.Po ataku Turków katedra musiała zostać odbudowana, a po odbiciu miasta do wnętrza świątyni przeniesiono szczątki 813 męczenników. Obecnie relikwie pomordowanych spoczywają w kaplicy, która znajduje się w prawej nawie kościoła, za bramą z kutego żelaza. To najważniejsze miejsce w katedrze. Drugim szczegółem, na który trzeba zwrócić uwagę w trakcie zwiedzania katedry, jest mozaika na posadzce kościoła. Jej autorem był młody mnich, który na mozaice przedstawił swoją wizję piekła i nieba. Podobno nawet muzułmanie
byli zachwyceni tym dziełem dlatego oszczędzili mozaikę podczas grabieży i dewastacji kościoła.
Otranto miało "szczęście" do dramatycznych wydarzeń bowiem na nabrzeżu stoi pomnik symbol emigrantów z Albanii próbujących dopłynąć na włoskie wybrzeże w przepełnionej łodzi. Na skutek niefortunnej kolei zdarzeń ludzie ponieśli śmierć w odmętach wody.
Lecce to następny przystanek na naszej trasie, nazywane jest przez Włochów „barokową perłą południa”. O Lecce mówi się także, że to „Florencja południa”, bo to jedno z najładniejszych miast na południu Historyczne centrum zachwyca barokowymi kościołami, pałacami i klasztorami, ulice w mieście są czyste i uporządkowane, a fasady budynków zadbane. Nawet z pozoru zwykłe kamienice i wille na swoich elewacjach skrywają architektoniczne detale, którym towarzyszą duże balkony lub tarasy oraz bogato zdobione ogrodzenia.
Piazza del Duomo i Piazza Sant’Oronzo najważniejsze place w mieście. Piazza Sant’Oronzo jest bardziej rozpoznawalny ponieważ znajduje się tam charakterystyczny amfiteatr. Jednak to Piazza del Duomo jest prawdziwą perłą Lecce. Plac szczelnie zabudowany jest z trzech stron i można na niego wejść tylko od strony północnej. Przy Piazza del Duomo znajduje się barokowa katedra, będąca dumą miasta. Katedra poświęcona jest patronowi miasta Sant’Oronzo a w jej podziemiach znajduje się XII-wieczna krypta, która została przebudowana w XVI wieku. W podłużnej krypcie uwagę zwracają 92 kolumny oraz dwie barokowe kaplice z freskami. Z wielką przyjemnością spacerowaliśmy po historycznym centrum miasta, które pożegnaliśmy nie bez żalu.
Następny dzień dostarczył nam wielu wrażeń ponieważ wyruszyliśmy do Matery. Matera to miasto wykute w kamieniu, jedno z najpiękniejszych miast świata i doskonały przykład osadnictwa jaskiniowego Europy. Uwierzycie, że do 1952 roku mieszkańcy Matery mieszkali w prymitywnych jaskiniach razem ze zwierzętami bez dostępu do kanalizacji i elektryczności? Szerzył się w niej analfabetyzm i przeróżne choroby. Była ona symbolem zacofania, której Włosi niemiłosiernie się wstydzili. Dziś Matera zachwyca cały świat. Została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a jej malownicze położenie i domy wykute w skałach robią piorunujące wrażenie. Kręcono w niej również wiele scen do popularnych produkcji filmowych w tym do Bonda „Nie pora umierać” a także „Pasja”, Mela Gibsona. To jedno z najpiękniejszych miejsc, nazwa dzielnicy Sassi oznacza nic innego jak „kamienie” i nawiązuje do domów w jaskiniach i skałach. Matera jest uważana za jedno z najstarszych miast świata. Historycy i archeologowie szacują, że ludzie zamieszkują miasto prawdopodobnie nieprzerwanie od 10 000 lat, Drążyli oni domostwa w kruchych i podatnych na erozję skałach, zaś pierwotny tryb życia prowadzili jeszcze do połowy XX wieku. Warto dodać, iż niektóre źródła podają, że jaskinie Matery zamieszkiwane były od ok. 10 000 lat p.n.e. Przechadzając się dziś malowniczymi, krętymi, romantycznymi uliczkami, niekoniecznie mamy świadomość tego, w jaki sposób powstały i jak wyglądało życie toczące się w ich sąsiedztwie. Otóż życie to nie było łatwe. W mieście przez tysiąclecia panowała skrajna bieda, wybuchały epidemie związane z brakiem dostępu do bieżącej wody, a co za tym idzie brakiem higieny. W mieście nie było kanalizacji, były natomiast głód i przenoszące zarazki robactwo. Matera porównywana była do kopców termitów. Drążone licznie w wapieniach (konkretnie wapieniach kalkarenitowych) jaskinie były i po dzisiejszy dzień są domami, zaś w przeszłości małe izby, często bez okien, nierzadko kiedy i bez drzwi, stanowiły schronienie dla wielodzietnych rodzin. Pokolenia żyły tutaj w jednej jaskini ze zwierzętami, które stanowiły ich dobytek i szansę na przeżycie kolejnych dni. Zwiedzając miasto trudno było nie podziwiać mieszkańców, że dawali sobie radę w tak trudnych warunkach i stosowali wiele pomysłowych udogodnień (Np. spiralne rynny pomagające zgromadzić wodę w położonych głęboko zbiornikach, aby nie parowała). Matera zrobiła na nas ogromne wrażenie, wygląda przepięknie i malowniczo, ale znając kontekst podziwiamy i szanujemy jej mieszkańców.
Kolejny poranek przywitał nas pięknym, słonecznym niebem, letnią temperaturą wyruszyliśmy więc do Alberobello niesamowitego miasteczka z prawie półtora tysiącem domków trulli zbudowanych na planie koła i zwieńczonych stożkowymi dachami, których białe ściany przyozdobione są licznymi donicami kolorowych kwiatów. Nazwa Alberobello pochodzi od słów albero – drzewo oraz bellum – wojna. Ma to swoje uzasadnienie w historii, gdyż dawniej mieszkańcy wytwarzali dla swojego władcy broń z drewna pochodzącego z miejscowych lasów. Historia powstania domków trulli nie do końca została wyjaśniona. Jedna z teorii zakłada, że król Neapolu chciał mieć możliwość szybkiego przesiedlenia mieszkańców wraz z całym ich majątkiem i zakazał budowy stałych domów. Najbardziej prawdopodobne jest jednak założenie, że domki trulli powstały po to, by ich mieszkańcy mogli uniknąć płacenia wysokich podatków. Królestwo Neapolu pobierało bowiem spore opłaty od każdego nowo wybudowanego, murowanego domu. Mieszkańcy regionu Apulii zaczęli więc budować domki z łupków wapiennych, bez zaprawy cementowej, które sprawiały wrażenie tymczasowych i niedokończonych, za które nie pobierano opłat. Z czasem okazało się, że są one na tyle wygodne i trwałe, że funkcjonują po dziś dzień. Ich grube ściany zapewniają chłód latem, a zimą chronią przed mrozem. Są też
świetnym wabikiem na turystów. Nie brakuje tutaj zarówno nastrojowych ulic idealnych do spacerowania, jak i wyśmienitej kuchni lokalnej oraz śródziemnomorskiej roślinności. Alberobello jest jedną z największych atrakcji Apulii. Najstarsze domki trulli w Alberobello powstały prawdopodobnie już w XI wieku. Dziś gro z ich zostało przekształconych na hotele, restauracje i sklepy z pamiątkami. Mieszkańcy co roku bielą ich ściany dla zachowania czystości. Miasteczko jest niezwykle oryginalne i piękne. O jego wyjątkowości niech świadczy też fakt, że w 1996 roku Alberobello wraz z całym regionem domów trulli zostało wpisane na Listę Światowego dziedzictwa UNESCO.
Wizyta w winiarni była interesującym wydarzeniem. Młody człowiek, Hiszpan praktykujący winiarstwo we Włoszech opowiedział nam w jaki sposób działają winiarnie na terenie Włoch, pokazał nam urządzenia, wykorzystywane do wydobywania z winogron pożądanych smaków. Wytłumaczył nam, że wina przechowuje się w beczkach dębowych o grubości 10- 15 cm sprowadzanych z Francji i USA, a następnie rozlewane do butelek. Najważniejsze miało miejsce na koniec zwiedzania bo mogliśmy popróbować win produkowanych tamże.
Próbowaliśmy wina białego, różowego i czerwonego. Wszystkie były wyśmienite.
Nieco wcześniej wróciliśmy tego dnia do Hotelu w Castellanetta Marina – urokliwej miejscowości turystycznej, położonej na wybrzeżu Morza Jońskiego, gdzie radośnie udaliśmy się na plażę i z przyjemnością zażyliśmy kąpieli w ciepłym morzu. Wieczorem nieśpiesznie przy kolacji i pysznym winku dzieliliśmy się wrażeniami z wycieczki. Następny dzień znowu miał przed nami wiele wyzwań między innymi zwiedzanie Ostuni – białego miasta. Jego mury obronne i skupisko bielonych domów wijących się wokół zbocza, na szczycie którego góruje wspaniała gotycka katedra robi piorunujące wrażenie. Ostuni na przestrzeni wieków przechodziło z rąk do rąk. Władali nim: Rzymianie, Normanowie, ród Sforzów, Habsburgów czy Bourbonów, którym kres położyło zjednoczenie Włoch. Obecnie to jedna z wizytówek Apulii z charakterystycznym i niepowtarzalnym obrazkiem jakim są jednolicie białe budynki. Początkowo domy bielono wapnem w celu rozjaśniania ciemnych, labiryntowych średniowiecznych ulic. W XVII wieku technika ta wykorzystywana była do ograniczenia szerzenia się dżumy w mieście. Dziś ma głównie znaczenie estetyczne. Przepiękne miasteczko, o niezwykłym klimacie, pnących się w górę uliczek prowadzących do Katedry błękitne niebo i światło słoneczne podkreślają białe odcienie budynków, a plamy zieleni i drzewa zapewniają dodatkowy kontrast. Nad miastem góruje okazały budynek katedry Santa Maria Assunta z elementami barokowymi, kopułą, łukowatymi oknami, dużą rozetą i dzwonnicą.
Niewątpliwie jest to wspaniały widok, Locorodonto – znowu jedno z wpisanych na listę najpiękniejszych miasteczek włoskich i jeszcze tak się ślicznie nazywa. Nie będę ukrywać, że to ono wywarło na nas ogromne wrażenie podczas zwiedzania tego niezwykłego regionu Włoch. Miasteczko wznosi się nad malowniczą Doliną Valle d’Itria pośród gajów oliwnych, winnic i domków trulli. Zachwyca labiryntem wąskich,
brukowanych uliczek z ciasno upakowanymi białymi kamiennymi domkami przyozdobionymi ceramiką i przepięknymi kompozycjami z kwiatów. Nazwa miasteczka oznacza nic innego jak” okrągłe miejsce” i nawiązuje do kształtu starówki. Słynie też z produkcji doskonałego białego wina noszącego nazwę miasta. Na deser mogliśmy zwiedzić magiczne miejsce Grotte di Castellana– jeden z największych systemów jaskiń we Włoszech. Miejsce mimo, iż tłumnie oblegane robi piorunujące wrażenie! Jaskinia składa się z kilku grot. Poza
potężną grotą z oknem krasowym w szczycie, przez które dostają się do środka promienie słoneczne pozostałych miejsc na terenie jaskini nie można fotografować. Jaskinia jest podświetlona, dzięki czemu jej niesamowite wnętrza udekorowane przez matkę naturę wyglądają niczym pałacowe pokoje. Między poszczególnymi grotami poprowadzone są długie korytarze, a punktem kulminacyjnym jest zapierająca dech w piersiach Biała Grota z niespotykaną ilością białych stalagmitów i stalaktytów Znajduje się tam również sala, która jest od czasu do czasu wykorzystywana jako miejsce przedstawień teatralnych.
Polignano a Mare. To jedno z najsłynniejszych miasteczek Apulii, trochę jak z bajki. Najbardziej znane jest z przepięknego położenia. Miasteczko wygląda jakby wyrosło na skałach tuż nad zieloną taflą Adriatyku. Bez wątpienia jego największą atrakcją jest plaża Lama Monachile wciśnięta w głąb wąwozu opadającego do morza. Historyczne centrum miasta powstało dosłownie nad samym morzem, fasady
domów są przedłużeniem skał. Pomiędzy białymi kamienicami znajdują się wąskie uliczki, niewielkie tarasy widokowe, na których grają uliczni muzycy. Tutaj znajduje się pomnik poświęcony Domenico Modugno – jednemu z najbardziej znanych włoskich piosenkarzy. Tutaj także odbyliśmy cudną wycieczkę łódkami motorowymi wzdłuż wybrzeża, zaglądając do jaskiń znajdujących się w pobliżu, wznosząc toast za przyjaźnie i podróże. Pływanie łódkami i przyglądanie się miastu od strony wody było dla nas niebywałą atrakcją.
Nareszcie przyszedł czas na Bari, stolicę Apuglii. To miasto tętniące życiem, pełne historii, kultury i wyjątkowych atrakcji. Od imponujących
zabytków po malownicze uliczki. Jedna z najważniejszych i najbardziej znanych atrakcji Bari Bazylika św. Mikołaja znajduje się na Piazza San Nicola i została zbudowana w XI wieku, aby pomieścić relikwie św. Mikołaja, które przyciągają pielgrzymów z całego świata. Wnętrze bazyliki zachwyca pięknymi freskami i majestatycznym ołtarzem, a krypta jest miejscem modlitwy dla wielu wiernych.
Stare Miasto w Bari, znane jako Bari Vecchia, to labirynt wąskich uliczek pełnych średniowiecznego uroku. Znajdują się tu liczne kościoły, kaplice i tradycyjne domy, a spacerując po tych uliczkach, można poczuć autentyczny klimat miasta. Warto odwiedzić lokalne kawiarnie i restauracje, aby spróbować regionalnych przysmaków. Charakterystycznym obrazkiem dla uliczek Bari Vecchia są miejscowe kobiety lepiące i sprzedające makaron orecchiette. Orecchiette, czyli „małe uszy”, to tradycyjny makaron z regionu Apulii. Wytwarzany jest on ręcznie poprzez wciskanie kciuka w paski makaronowego ciasta.
Po zwiedzaniu miasta przyszedł czas na uroczystą kolację w położonej w samym centrum restauracji. Z wielką przyjemnością próbowaliśmy specjałów włoskiej kuchni, na którą składały się owoce morza, makarony smakowite przystawki a wszystko popijane winem. Wieczór upłynął nam cudownie na wymianie poglądów na temat zbliżającej się ku końcowi wycieczki i żalu, że ten czas nieuchronnie się zbliża.
Przedostatni dzień spędziliśmy powoli i leniwie, wygrzewając się na plaży, zażywając kąpieli w cudownym, cieplutkim morzu. Spacerowaliśmy wzdłuż wybrzeża, zbieraliśmy muszle, obserwowaliśmy meduzy masowo podpływające do brzegu. Jednym słowem korzystaliśmy z uroków lata jak prawdziwi letnicy. Spora grupa została w hotelu aby wspólnie kibicować polskiej drużynie w meczu siatkówki. Przeciwnikami byli Włosi, niestety sromotnie przegraliśmy bo przeciwnicy byli lepsi. Powyższe wydarzenie nie zepsuło nam humorów i nadal korzystaliśmy z dobrodziejstw włoskiego lata. A wieczorem pożegnaliśmy je wspólnym toastem.
No i cóż wszystko co dobre ma swój kres. Nadszedł ten ostatni dzień, jeszcze tylko pakowanie, ostatnie spacery, ostatnie zakupy i… na lotnisko. Pomimo, że Apuglia to kraina bez deszczu pożegnał nas deszcz. Może Włochy zapłakały za nami, bo nam z pewnością przykro było opuszczać tę piękną krainę.
Wycieczka do Hiszpanii 2023 rok – Relacja słuchaczki Marzeny z wycieczki do Andaluzji
Włochy – 2017 rok
Wyjazd do Włoch kierowniczki Sudeckiego UTW to skutek członkostwa naszego utw w Federacji UTW oraz współpracy tejże Federacji UTW z Fundacją Pro Scientia Publica. Odbył się w dniach 4-9 grudnia 2017 r. do regionu Włoch o nazwie Apulia. Największą miejscowością tego regionu jest Bari, do którego można dolecieć z Warszawy tanimi liniami. Miasto liczy ponad 320 tysięcy mieszkańców i jest pięknie położone nad Adriatykiem, na obcasie buta włoskiego. Lotnisko w Bari nosi imię Karola Wojtyły. Sama miejscowośc jest historycznie związana z Polską, bo to stąd właśnie pochodziła królowa Bona Sforza, zasłużona sprowadzeniem do Polski wielu gatunków warzyw.
Wizyta miała na celu zapoznanie uczestników projektu z regionem Apulia i promowanie go w swoich krajach. Projekt dofinansowany był ze środków unijnych. Trafiliśmy na Tydzień kultury polsko-włoskiej, który odbywał się w Bari w dniach od 4 do 10 grudnia 2017 r.
Inicjatywa zorganizowana była pod patronatem Instytutu Polskiego w Rzymie, Ambasady RP w Rzymie, stowarzyszenia włosko-polskiego w Apulii, a także regionu Puglia i lokalnych władz miejskich. Wydarzenie upamiętniało 500 rocznicę ślubu Bony Sforza i króla Polski Zygmunta I Starego, który odbył się 6 grudnia 1517 roku w Neapolu, w dzień Św. Mikołaja (San Nicola). W wydarzaniach brał udział m.in sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Jan Dziedziczak.
Zostaliśmy zaproszeni do Teatro Kismet OperA, gdzie wraz z władzami polskimi obejrzeliśmy przedstawienie teatralne, w którym polscy aktorzy a z Krakowa wystawili sztukę – balet z epoki Zygmunta Starego i Bony.
6 grudnia był dniem zadedykowanym królowej Bonie Sforza. Na Uniwersytecie im. Aldo Moro odbyła się konferencja pt. Bona Sforza regina di Polonia e Principessa di Bari. Politica, societa, cultura. Wysłuchaliśmy części wystąpień na tej konferencji.

Po południu w zamku szwabskim Castello Svevo w Bari odbył się bankiet na cześć Bony Sforza przygotowany przez uczniów Istituto Ettore Maiorana z Bari na którym podano potrawy z epoki królowej Bony.
W imprezie brało udział wielu Polaków mieszkającym w tym pieknym mieście.
Zwiedziliśmy z przewodnikiem najważniejsze zabytki Bari.
Następnie pojechaliśmy na południe rejonu do miejscowości Otranto, gdzie zobaczyliśmy katedrę z przepięknymi, starymi i dobrze zachowanymi mozaikami na podłodze, zamek Castello Aragonese, mury obronne i port.
W miejscowości Poggiardo braliśmy udział w warsztatach kulinarno-artystycznych. Robiliśmy makaron i dżem pomarańczowy, słuchaliśmy muzyki tamburynu i próbowaliśmy tradycyjnych potraw z rejonu Apulia.
Zobaczyliśmy też gaj oliwny w miejscowości Giuggianello i posłuchaliśmy informacji o śladach prehistorycznych w tym miejscu.
Norwegia 2017 rok
Wycieczka do Norwegii odbyła się w dniach 28.08.2017 r. – 3.09.2017 r. Pojechaliśmy w 20 osób. Trasa wycieczki: Wałbrzych – Cottbus – Rostock – Trelleborg – Lund – Oslo – Geilo – Bergen – Kristiansand – Hirtshals – Aarhus – Wittenburg – Poczdam – Wałbrzych
Cottbus, Rostock – Niemcy
Lund – Szwecja

Oslo – Norwegia
Bergen – Norwegia
Norwegia – widoki
Promy
Aarhus – Dania
Poczdam – Niemcy
































































































